Iv likwidacji

IV etap: przeprowadzenie postępowania likwidacyjnego i wykreślenie spółki z rejestru . Bilans otwarcia likwidacji i inwentaryzacja; Likwidatorzy są odpowiedzialni za sporządzenie bilansu otwarcia likwidacji w ciągu 15 dni od momentu powstania przyczyn ogłoszenia likwidacji. Bilans podpisują wszyscy likwidatorzy. nej likwidacji ma na celu zapewnienie ogólnej stabilności finansowej. W tym kontekście organ ds. restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji dąży również do zapewnienia, by żaden wie-rzyciel nie poniósł w ramach restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji większych strat niż likwidować (język polski): ·↑ fig., Podstawówki nie oddamy!, „Tygodnik Podhalański”, 1999, Narodowy Korpus Języka Polskiego.· ↑ Hasło likwidować w: Słownik języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN Czterech liderów w IV lidze piłki nożnej. Zawisza jest wśród nich ... Właściciele budki z kebabami nie zgadzają się z koniecznością likwidacji minibaru, zgłosili swoje uwagi. Wszystkie sugestie od mieszkańców, jak i przedsiębiorców będą wnikliwie analizowane - zapewnia Rembowicz-Dziekciowska. ... Zgodnie z treścią art. 2 ust. 3 Statutu KGHM IV Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego Aktywów Niepublicznych w likwidacji („Fundusz”), w dniu 23 maja 2019 r. upłynął okres, na który Fundusz został utworzony, tj. 6 lat liczonych od dnia zarejestrowania Funduszu, czyli od dnia 23 maja 2016 r., co stanowi przesłankę rozwiązania Funduszu, określoną w art. 246 ust. 1 pkt 1 ustawy z ... Do naszej redakcji wpłynął list od przedstawicieli IV Liceum Ogólnokształcącego w Świdnicy. Ci wyrażają swój sprzeciw wobec planowanej likwidacji szkoły. 'Szanowni Państwo, dnia 18.12.2014r. zostaliśmy telefonicznie poinformowani o decyzji Zarządu Powiatu Świdnickiego dotyczącej likwidacji naszej szkoły z dniem 1.09.2015r. Rano w środę 5 sierpnia 2020 rozpoczęto likwidację wieży szybu IV (zjazdowo-materiałowego) dawnej kopalni „Śląsk”, obecnie oddziału KWK Pokój I - Śląsk Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA. Podcięta palnikami konstrukcja została pociągnięta przez koparkę i padła idealnie w miejsce przewidziane w założonym planie. Będą zmiany w urlopach, mniejsze odprawy i likwidacja zakładowych funduszy socjalnych. Zdobyliśmy najnowszy rządowy pakiet Fundacja Rozwoju 'AVENIR' w likwidacji profile on ALEO.com. Check the address, opinions, register data and financial statements of the company. Check the connections between companies. Data from KRS Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/59/UE z dnia 15 maja 2014 r. ustanawiająca ramy na potrzeby prowadzenia działań naprawczych oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji w odniesieniu do instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych oraz zmieniająca dyrektywę Rady 82/891/EWG i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/24/WE, 2002/47/WE, 2004/25/WE, 2005/56/WE, 2007 ...

Fałszywa polędwica, czyli da Vinci znad Wełtawy. [Reportaż Mariusza Szczygła]

2018.02.09 21:45 ben13022 Fałszywa polędwica, czyli da Vinci znad Wełtawy. [Reportaż Mariusza Szczygła]

Mariusz Szczygieł, 2018 r.: - Po spotkaniu z czytelnikami we Lwowie podeszła do mnie małżonka konsula Republiki Czeskiej. Zaproponowała, że pan konsul za chwilę podjedzie samochodem pod księgarnię, żeby zabrać mnie i pokazać rzecz ważną dla Czechów na Ukrainie. Chodzi o pewną pamiątkową tablicę.
Zgodziłem się od razu. Wszystko, co dla Czechów ważne, mnie także interesuje.
Konsul zawiózł nas do czeskiego konsulatu. Był późny wieczór i ukraińscy strażnicy patrzyli spode łba na tę nagłą wizytę, zwłaszcza że dyplomata z gościem nie weszli do pomieszczeń urzędowych, tylko stali w jednym miejscu na korytarzu i wpatrywali się w ścianę.
A na niej - w złotą tablicę z czarnym napisem: „W tym miejscu w latach 1902-1903 Jára Cimrman miał zamiar wybudować gigantyczną fabrykę wody sodowej”.
Przeczytałem napis i spojrzałem zaskoczony na gospodarzy. Dyplomata, widząc moje zdumienie, uznał za stosowne od razu wyjaśnić: - Oczywiście Jára Cimrman miał doświadczenie w wodzie sodowej, bo przyjechał do Lwowa wprost z Budapesztu, gdzie z sukcesem wpuścił bąbelki do Dunaju.
Przy tym pan konsul nawet się nie uśmiechnął. Zrozumiałem, że nie było w tym rzeczowym wyjaśnieniu ani w tablicy nic zabawnego.
Spojrzałem jeszcze raz wymownie na konsula, który dalej wyjaśniał: - W miejscu, gdzie stoi budynek konsulatu, był wielki dół. Jára wykopał go pod fundamenty fabryki. Niestety, z niejasnych powodów nie dokończył dzieła. I na tych fundamentach zbudowano nasz konsulat.
Poniższy reportaż Mariusza Szczygła o Járze Cimrmanie ukazał się w "Gazecie Wyborczej" 5 stycznia 2011 r. oraz w wydanej przez Agorę książce "Láska nebeská"
  • CZĘŚĆ 1: Jára Cimrman we mgle
W Muzeum Narodowym w Pradze skończyła się właśnie wystawa dzieł największego czeskiego geniusza, a prawdopodobnie jednego z największych geniuszów świata - Járy Cimrmana. Otwarto ją w święto narodowe, w dzień patrona Czech - św. Wacława. W kraju, w którym panuje niechęć do zadęcia, taka symboliczna data coś znaczy.
Cimrman był bowiem umysłem renesansowym, porównywalnym tylko z Leonardem da Vinci. ("To jedyny mój pacjent, który potrafił wywołać we mnie kompleks" - Zygmunt Freud).
Wystawa w Narodowym pokazywała ułamek twórczości Cimrmana - wynalazki. Wiele z nich współcześni czescy inżynierowie odtworzyli na podstawie szkiców, które odnajdowano przypadkiem od 1965 roku zamurowane w ścianach.
Kiedy usiłowałem wejść na tę wystawę, musiałem stoczyć bój z tłumem. Szczerze mówiąc, udało mi się włożyć głowę między ściśnięte ciała Brytyjki i Francuza i zobaczyć przez chwilę jedno z dzieł.
Była to genialna wprost wtyczka do prądu. (Wielu cimrmanologów dowodzi, że Jára Cimrman pomógł Edisonowi wynaleźć żarówkę; inni, choćby polski znawca J.C. Paweł Leszczyński, przychylają się do wersji, że Czech na zlecenie Edisona wyrobił gwint do żarówki; z tego powodu powszechnie na żarówki mówiono w Czechosłowacji "jarówki"). Genialna wtyczka, którą zobaczyłem w muzeum, przeznaczona jest dla samobójców. Zamiast kabla ma rączkę z metalu, gwarantuje więc natychmiastową śmierć.
Mało kto wie, że Jára Cimrman był pionierem internetu. Kiedy w 1889 roku Amerykanin Strowger wynalazł centralę telefoniczną, Cimrman niewiele później kupił tani namiot cyrkowy, który przemienił w naukowe centrum telekomunikacyjne. Zatrudnił do tego 12 emerytowanych profesorów szkół średnich. Każdego z nich posadził w namiocie przy telefonie i płacił za odpowiadanie dzwoniącym na pytania z jego dziedziny. Namiot działał cztery lata, do momentu, aż siedmiu profesorów zaatakował wirus.
Jára Cimrman - wynalazca, dramatopisarz, eksperymentator teatru, kompozytor, dentysta, filozof, narciarz, globtroter (zdobył biegun północny), przyjaciel i nauczyciel Alberta Einsteina - w Polsce nie jest szeroko znany.
Zanim postanowiłem przełamać polskie milczenie na jego temat, chciałem zorientować się, dlaczego nasi bohemiści nigdy nie poświęcili mu popularyzatorskiego studium. Rozmawiałem o tym z wieloma Czechami, którzy byli zgodni: zazdrość.
Zresztą, dowodzili, zjada ona też wiele innych narodów. Kiedy nieprzygotowany odbiorca zetknie się ze spuścizną Cimrmana, przeżywa szok, a potem falę zawiści. Na przykład wielu powątpiewa w zdobycie przez Cimrmana bieguna północnego: twierdzą, że uciekając przed wygłodniałym plemieniem Mlasków, ominął biegun o siedem metrów. Trudno chyba im pogodzić się z tym, że Czesi - ten niezbyt liczny naród - wydali na świat kogoś, kto przygniata swoim dorobkiem najzdolniejszych Polaków, Niemców czy Rosjan.
À propos tych ostatnich - zauważyłem, że w kanonicznej monografii o Antonim Czechowie autorstwa René Śliwowskiego nie ma informacji (wypadła celowo?) o znamiennym spotkaniu obu twórców, dzięki któremu Czechow napisał "Trzy siostry".
Było tak: Czechow siedział w swojej altanie i pisał. - Antoni Pawłowiczu, a co to piszecie? - zagadnął Jára Cimrman, który właśnie przechodził obok. - "Dwie siostry" - odpowiedział pisarz. - Nie za mało? - spytał geniusz i poszedł dalej.
Zacznijmy jednak od życiorysu. Jára Cimrman urodził się w Wiedniu, w latach 1840-1893, jako syn czeskiego krawca Leopolda Cimrmana i austriackiej aktorki Marlen Jelinek-Cimrman (konflikt rodziców spowodował, że chodził jednocześnie do czeskiej i niemieckiej szkoły).
Sam wybrał narodowość czeską i z nią się utożsamiał.
Jako genialnie piszące dziecko wysyłał listy protestacyjne do zaborcy, czyli cesarza monarchii habsburskiej Franciszka Józefa. Cesarz jednak nigdy na nie nie odpowiedział. Prawdopodobnie dlatego, że mały Jára prosił go o to, żeby umarł lub abdykował w jakimś łatwym do zapamiętania roku.
W 2008 r. odnalazła się ostatnia sztuka patriotyczna Cimrmana. Podczas likwidacji cukrowni w Dymokurach, gdzie Cimrman przez pewien czas był nauczycielem w szkole podstawowej, znaleziono rękopis. Tekst nosi tytuł "Czeskie niebo", bo właśnie w niebie zbiera się senat złożony z największych postaci czeskiej historii."Ograniczenie produkcji cukru w Republice Czeskiej przyniosło przynajmniej jeden słodki efekt" - pisała prasa.
W uwagach dla reżysera Cimrman pisze wprost, że aby odciągnąć uwagę od antyhabsburskiej wymowy sztuki, reżyserzy powinni rozważyć wystawianie jej pod tytułem "Chwała cesarzowi!".
Mieszkańcy Dymokur są zaś dumni z pomocy, jaką dramaturg od nich otrzymał. Otóż żeby mieć 27 kopii sztuki naraz, Cimrman dyktował ją wszystkim 27 uczniom. Jeszcze do niedawna żyli ostatni, którzy chwalili się, że byli tzw. żywą kopiarką Cimrmana.
Ojciec Járy, czeski patriota, pochodził z Liptakova i przez całe życie nie mógł o tym zapomnieć. Zygmunt Freud, który szył w jego wiedeńskiej pracowni zimowe palto, zdiagnozował u Leopolda nerwicę natręctw, a właściwie jej odmianę, którą wprowadził potem do nauki jako telepatriotyzm.
Krawiec podczas szycia miał przywidzenia, że jest małym chłopcem i w rodzinnym Liptakovie próbuje cukierków z miodu. Wkładał wtedy bezwiednie do ust metalowe guziki, po czym ssał je i połykał. Jego organizm nie umiał ich strawić, w rezultacie usunięto mu operacyjnie 87 guzików.(Po pozbawieniu żołądka ciężaru ojciec nabył obsesji, że jest za lekki i uleci w powietrze; z tego problemu także leczył go Freud).
Wróćmy jednak do rozrzutu lat urodzenia Járy Cimrmana. Polski badacz Paweł Leszczyński skłania się do teorii, że wynika on z manii geniusza. „Jedną z jego obsesji - pisze Leszczyński za cimrmanologami czeskimi - było nieustanne niszczenie i fałszowanie jakichkolwiek informacji na swój temat, począwszy od fotografii, a skończywszy na oficjalnych dokumentach.
Cimrman chciał w ten sposób zapobiec tworzeniu swojej legendy, uznając przede wszystkim wagę czynów, a nie suchych faktów i dat”.
Prawdopodobnie zacieranie śladów doprowadziło do tego, że nie jest znany niemal żaden wizerunek Járy Cimrmana. Istnieje jego autopopiersie z kamienia, na którym zanikły już rysy twarzy, ponieważ przez dziesiątki lat rzeźba służyła jako manekin w zakładzie kapeluszniczym. Na popiersie wkładano filcowe kapelusze i formowano je gorącą parą.
Zachowało się za to jedno jedyne zdjęcie przyszłego geniusza - ma na nim około roku.
Widzimy go tu z siostrą bliźniaczką, ale niestety, nie wiadomo, które z dzieci to Jára.
Zauważmy, że jedno z nich unosi lewą dłoń z przegiętym nadgarstkiem - i na tej podstawie sądzi się, że jest to dziewczynka. Niemniej kiedy pojawiła się pogłoska, że Jára Cimrman był także homoseksualistą, uznaje się możliwość, że dziecko z przegiętym nadgarstkiem jest płci męskiej.
Sporo pisało się o traumie, jaką Jára przeżył w młodości.
Rodzice do 16. roku życia ukrywali przed nim, że jest chłopcem, bo chcieli, żeby donosił ubrania po starszej siostrze. Wracając do dat urodzenia. Istnieje też inna teoria. Dzięki niej w Czechach przez wiele lat obchodzono setną rocznicę urodzin geniusza. Do tej wersji skłania się polska badaczka Magdalena Domaradzka. Oto fragment wykładu na temat Cimrmana w Pradze w 1992 roku, jaki Domaradzka cytuje w swojej pracy:
"Również w tym roku obchodzimy setną rocznicę urodzin Járy Cimrmana. Dzięki proboszczowi IV parafii w Wiedniu Franzowi Huschkowi, który większości zapisów w księgach dokonywał w stanie nietrzeźwym, nie da się z pewnością powiedzieć, czy małżonkom Marlenie i Leopoldowi Cimrmanom urodził się synek mroźnej nocy w lutym roku 1857, 1864, 1867 czy 1892. Zapisy sugerują nawet rok 1893. A więc i w przyszłym roku minie 100 lat od dnia jego narodzin".
Nie wiadomo, kiedy Cimrman umarł. Przyjmuje się, że zniknął w pewnym momencie, ale nikt nie wie, w jaki sposób, kiedy i gdzie.
Po sensacyjnym odnalezieniu jego spuścizny w 1966 roku (teoretyk muzyki dr Hedvabný chciał zbudować w swoim domu w Liptakovie kominek i znalazł w ścianie skrzynię z dramatami, partyturami i szkicami Cimrmana) wystawiono pierwszą sztukę "Akt". Od razu było wiadomo, że jest to czeski dramaturg wszech czasów.
Najlepiej wyraził to scenarzysta i aktor "Butelek zwrotnych" i "Koli" Zdenek Sverák:
"Można w to wątpić. Można się z tym nie zgadzać, ale to jedyne, co przeciwko temu da się zrobić". Od 1992 roku działa w Pradze Teatr Járy Cimrmana na Żiżkowie (www.zdjc.cz), który wystawia 15 z 29 odnalezionych sztuk mistrza. Kolejki po bilety ustawiają się tam od siódmej rano.
W ciągu dziesięciu lat udało mi się obejrzeć tylko jedno przedstawienie, co - jak mnie przekonywała jedna z bojowniczek o bilety - i tak jest sukcesem.
Ponieważ nie wiadomo, od kiedy Cimrman nie żyje, można założyć, że przez nikogo nierozpoznany mógł widzieć pierwsze wystawienia swoich sztuk w komunistycznej Czechosłowacji.
Od czasu, kiedy po raz pierwszy publicznie zaprezentowano dokonania czeskiego geniusza (w słynnym programie radiowym nadawanym na żywo z bezalkoholowej winiarni Pod Pająkiem w Pradze), jego sztuki stały się modne i są modne do dzisiaj.
W Polsce przez ostatnich 20 lat nie pisało i nie mówiło się o tym za wiele ze względu na estymę, jaką cieszy się w naszych elitach intelektualnych dramaturg Václav Havel.
Dramaturgia Cimrmana to teatr między operetką a Ibsenem. Ktoś nazwał jego sztuki "bajkami deformowanymi przez logikę i doświadczenie dorosłych". Ma na koncie więcej różnorodnych dokonań dramaturgicznych niż Havel, bo i monumentalne dzieła historyczne, i farsy, i musicale.
Jedna ze sztuk świadczy - zdaniem znawców - że Jára Cimrman dożył jednak sędziwego wieku. W dramacie "Śliwka" - z podtytułem "Sceniczny sklerotykon" - większość postaci to ludzie bardzo starzy, dialogi są po raz pierwszy rwane i niedokończone, jakby opuszczały fabularne koryto rzeki, tworząc ślepe laguny, z których nie ma już powrotu.
Wszyscy są zgodni, że tylko bardzo dojrzały twórca mógł tak idealnie pokazać, jakie piętno starość odciska na mózgu. Cimrman przedstawia dwie komplementarne wady umysłu starego człowieka: nie ma on już zdolności utrzymania myśli i za nic nie opuści tej myśli, którą ma.
Obserwując potencjał intelektualny aktorów, Cimrman stworzył słynny w Czechach i Austrii Dekalog Aktora. Oto pierwsze cztery przykazania:
  1. Pamiętaj, że na scenie nazywasz się inaczej niż w życiu. Dobrze jest znać imiona pozostałych postaci.
  2. Emocje wyrażaj raczej tyłem do publiczności. I śmiech, i płacz najlepiej wyrazisz ruchem ramion.
  3. Za przedmioty rzucane na scenę nie dziękuj.
  4. Przy podpowiedziach suflera nie powtarzaj wszystkich zdań, niektóre są dla twoich kolegów. Jako wizjoner teatru Jára Cimrman doprowadził do najciekawszego eksperymentu w teatrze europejskim I połowy XX wieku. (Streszczam za doc. Jirzím Šebánkiem, który omawiał go na IV Salonie Járy Cimrmana w 1970 r.). Czech miał ambicję pokazać w teatrze monumentalny kalejdoskop historii, zaczynający się od bitwy pod Termopilami, z powstaniem bokserów w Chinach na finał.
Widowisko usytuował w amfiteatrze o długości ośmiu kilometrów. Tak wielkiej sceny widz nie mógł zobaczyć nawet przy użyciu lornetki, dlatego za zezwoleniem c.k. kolei scenografię przedstawienia ustawił wzdłuż trakcji między Tešeticami a Vrkutami, gdzie pociągi zwalniały bieg, a pasażerowie z okien i dachów wagonów obserwowali akcję. Kiedy pociąg wracał, widzowie mieli wyjątkową możliwość oglądania przedstawienia od końca do początku.
Ówczesna prasa pisze, że w trakcie najbardziej sensacyjnych scen kolej odnotowała wiele przypadków użycia hamulców bezpieczeństwa i z tego powodu szybko wycofała się z koprodukcji.
Cimrman w latach 90. XIX wieku zbudował od podstaw teatr lalkowy w Paragwaju. Przy tej okazji wynalazł tzw. ożywione drewno.
Podczas swojej pracy politycznej z paragwajską biedotą napotkał problem, jak wytłumaczyć jej pojęcie "rząd marionetkowy". Zaczął więc rzeźbić lalki z drewna. Cóż, lekcje Cimrmana nie satysfakcjonowały naiwnych widzów: "Ministrowie przecież nie są tak mali!" - krzyczeli. Z dnia na dzień rzeźbił więc większe lalki, aż w końcu kupił w fabryce odzieży Peréz kilka manekinów wystawowych. Biedota przywitała te figury z zachwytem.
Niestety, po kilku przedstawieniach "Marionetkowej junty" on i jego pomocnicy byli tak wyczerpani poruszaniem manekinów, że doszło do przełomu. Przełom ów wstrząsnął teatrem lalkowym jako takim. Otóż Cimrman zastąpił manekiny żywymi aktorami i właśnie na nich zaczęto mówić "ożywione drewno". Aktorzy ci byli bez talentu, choć prowadzeni linkami za rękę, poruszali się także o własnych siłach. Dlatego też Cimrman mógł zastąpić prowadzących lalki półprowadzącymi, którzy pracowali za połowę pensji.
Od lat co jakiś czas odnajdują się nowe dzieła Cimrmana i warto zauważyć, że jeśli teksty dramatyczne mają tytuły przeciętne, bez polotu, to
nazwy jego utworów muzycznych zawsze skrzą się od humoru, np. "Jazzuici" (chorał), "Fokstrotyl" (fokstrot), "Fałszywa polędwica" (uwertura dysharmoniczna), "Majonez" (polonez), "Przenikliwy biszkopt" (sonata na dwa flety i piszczałkę). Pojechałem niedawno do Pragi na wykład o dokonaniach operowych Járy Cimrmana.
Do jego pierwszego kontaktu ze światem opery doszło w 1882 roku, kiedy dla Theater an der Wien przygotował fortepianową windę.
Skrócił tym i ułatwił sześciu tragarzom codzienne transportowanie fortepianu z sali prób w suterenie na scenę i z powrotem po schodach.
Strasznie niszczyło to instrument. Rok później napisał już dla tego teatru pierwszy kuplet.
Operę "Proso" stworzył na polu pod Warszawą. We wrześniu 1895 roku ze swoim przyjacielem hrabią Ferdynandem Zeppelinem wylecieli sterowcem do Brukseli. Jednak nieprzyjazny wiatr zepchnął ich aż do Polski. Zeppelin uniknął zderzenia z drzewami, lądując na świeżym ściernisku. Przez to płaszcz sterowca uległ wielokrotnej perforacji. Ponieważ przy wychodzeniu z kosza Jára zwichnął nogę, hrabia zalepiał dziury, a Jára Cimrman wykorzystał przerwę do napisania siedmiogodzinnego fresku operowego "Proso", który zaczyna się od sceny, kiedy pod Glasgow na pustkowiu, w biednej serbskiej rodzinie, rodzi się bogaty hrabia Nikolić.
Dr Jan Hrabeta przedstawił podczas wykładu specyficzny Cimrmanowski sposób zapisu nut. Otóż kompozytor nie używał papieru nutowego. Przez pewien czas interpretowano to wysoką ceną liniowanego papieru w tamtych czasach.
Jára kreślił na papierze gładkim, a pięciolinię miał wyrysowaną na ruchomej podkładce, którą kładł pod arkusz. Z biegiem czasu znawcy ustalili, że powodem nie była wysoka cena, ale kwestia transpozycji. Jednym prostym ruchem przesuwał podkładkę w dół lub w górę i już miał utwór przetransponowany, co ułatwiało pracę muzykom.
Cimrman, w odróżnieniu od wszystkich ówczesnych kompozytorów, nie wykorzystywał w uwerturach ani pobocznych, ani tym bardziej głównych motywów melodycznych. Na przykład w uwerturze do operetki "Knajpa na polance" nie znajdziemy ani jednej muzycznej myśli. Cimrman pracuje tu wyłącznie z muzycznymi pauzami. Tak więc stwarza atmosferę pełną napięcia; stopniuje ją nieustannym przeplataniem elementu oczekiwania i elementu rozczarowania. Jest to przykład jego sławnych "kompozycji frustracyjnych".
Po takiej uwerturze niezaspokojony słuchacz tym łapczywiej wita pełne muzycznie części samej operetki.
W tym kontekście blednie późniejsze (o wiele dekad!) dokonanie Johna Cage'a, który w 1952 roku stworzył sławny utwór 4'33'', znany jako "cztery i pół minuty ciszy" - utwór bez jednego dźwięku.
Nie wszystkie pomysły czeskiego geniusza były jednak udane. Jako librecista chciał osiągnąć doskonałość absolutną, dlatego niepokoiła go kwestia rymu. Rymy dokładne, takie jak "życie - mycie" czy "brała - dała", uznawał za półrymy.
Słuchacz - według Cimrmana - miał prawo do całkowitego współbrzmienia. To doprowadziło kompozytora do teorii rymu absolutnego. Jej fundamentem jest twierdzenie, że rym absolutny można stworzyć wyłącznie przez powtórzenie słowa. Jak w jego operze "Janowice Węglarzowe":
Kochałem dziewczę piękne/ Oczy miała bardzo piękne/ Włosy miała bardzo jasne/ Co dla ludzi było jasne/ Kiedy rano się obudziła/ Wtedy się już obudziła.
Cóż, wymagający słuchacz - jak zauważył prof. Pavel Vondruška - nie obroni się przed poczuciem, że doskonałość rymu osiągnięto tu ze szkodą dla treści.
Za to niewątpliwym wkładem Járy Cimrmana w historię fotografii światowej jest absolutnie oryginalna idea zdjęcia, na którym nic nie widać.
Pecha miał wynalazek zgłoszony w londyńskim Patent Office - bar dla psów (na zdjęciu). Bary te produkowała firma kamieniarska Stones and Sons. W wyniku złośliwości przechodniów szybko zostały usunięte. Ludzie bowiem w nocy masowo nalewali do nich alkohol.
Miejsce na tę skromną prezentację geniusza wszech czasów się kończy.
Odnotuję jeszcze, że nie bez powodu odsłonięto niedawno w Sudetach w miasteczku Tnavald pomnik Cimrmana, na którym nie można go zobaczyć. Jest to bowiem "Jára Cimrman we mgle".
  • CZĘŚĆ 2: Jára Cimrman w realu
Nie ma Czecha, który by nie wiedział, kim jest Jára Cimrman, chociaż nie istnieje i nigdy nie istniał. To geniusz wymyślony. Jednak naród czeski otacza go kultem.
Oto sześć elementów, bez których trudno zrozumieć ten fenomen.
Po pierwsze: garść prawdy.
Teatr Járy Cimrmana na Żiżkowie rzeczywiście działa, a kolejki po bilety rzeczywiście ustawiają się od rana.
Wystawa w Muzeum Narodowym naprawdę się odbyła i naprawdę została otwarta w dzień patrona Czech.
Patriotyczny spektakl "Czeskie niebo" (rękopis rzekomo znaleziony w cukrowni) miał premierę dokładnie w 90. rocznicę powstania Czechosłowacji, w 2008 roku.
W 2009 roku ukazało się pełne wydanie wszystkich dramatów Járy Cimrmana i wykładów o nim (z którego zaczerpnąłem część powyższych informacji).
W 2010 roku bardzo efektownie (i drogo) wydano faksymilia odnalezionych dokumentów i zapisków geniusza.
Cimrman ma swoje ulice w Brnie, w Ołomuńcu i w czterech innych miejscowościach. Jest też nabrzeże Járy Cimrmana w Lipniku, który w ogóle nie leży nad wodą.
W 2005 roku Czesi wybierali największego Czecha w ogólnonarodowym konkursie na licencji BBC. Telewidzowie mogli głosować, na kogo chcą. W półfinale okazało się, że wygrywa Jára Cimrman. Telewizja czeska wydała oświadczenie, że zgodnie z zasadami konkursu nie może w nim startować osoba nieistniejąca. Liczba ataków, głosów krytycznych i listów, jakie musiała po tym na siebie przyjąć, była niespotykana. "Najważniejsze, że Jára Cimrman istnieje w naszych głowach" - napisał jeden z telewidzów.
BBC Worldwide oznajmiło, że konkurs ma na celu dyskusję, co jest fundamentem wielkości i jak się do tego fundamentu ma spuścizna danego bohatera narodowego oraz jego cechy. A postać wymyślona nie ma własnych cech - ma tylko cechy, które ktoś dla niej wymyślił. Cimrmana usunięto więc z dalszej rywalizacji. (Konkurs wygrał cesarz Karol IV, który wygrał także plebiscyt niemiecki).
To naprawdę unikat - napisał w "Lidovych Novinach" Vladimír Just, znany eseista i krytyk teatralny - modelem identyfikacyjnym z historii jest dla wielu Czechów mistyfikacja literacka.
"-Największy Czech to fikcja - powtórzył zadowolony kioskarz, u którego kupowałem tę gazetę. - I co z tego? Zawsze, proszę pana, kluczyliśmy, szwejkowaliśmy. Cimrman jest dla nas dobry, bo nie musimy stykać się z prawdą. A upieranie się przy prawdzie od czasów Habsburgów nie wychodziło u nas nikomu na dobre."
Po drugie: pomysł.
"Oszustom", czyli twórcom Járy Cimrmana, do głowy nie przyszło, że ich pomysł wytrzyma z sukcesem ponad 40 lat. Byli przekonani, że już druga sztuka, jaką napiszą w imieniu Cimrmana, będzie ostatnią.
Kiedy w programie radiowym - podczas "transmisji" z nieistniejącej bezalkoholowej winiarni Pod Pająkiem w 1966 roku - ogłosili, że oto odnaleźli pozostałości po wielkim geniuszu, wielu dało się nabrać.
Ladislav Smoljak (zmarły niedawno reżyser filmowy i aktor, obok Zdenka Sveráka jeden z głównych twórców fenomenu) tłumaczył, że wszystkie żarty i informacje o Cimrmanie mają być zawsze balansowaniem na granicy wiarygodności.
Dowcipy te nazywał dowcipami z opóźnioną eksplozją. Niewinne zdania, które "udają zdania normalne, wślizgują się do głowy widza i eksplodują dopiero w nim". Czytamy o geniuszu i trzeba sekundy, dwóch, żebyśmy złapali, że przecież w biednej serbskiej rodzinie nie może urodzić się bogaty hrabia Nikolic.
Jirí Šebánek, jeden ze współpomysłodawców, którego drogi ze Smoljakiem i Sverákiem rozeszły się dość szybko, preferował - jak mówił Smoljak - zbyt czarny humor. Rozgłaszał na przykład, że geniusz powoli pozbawiał się swoich organów wewnętrznych i w końcu chodził po świecie jako pusta cielesna skrzynka. Zaś Cimrman, uważali koledzy, nie może przy pierwszym wrażeniu wydawać się nieprawdopodobny.
Po trzecie: mistyfikacja jako gatunek narodowy (użyję pojęcia krytyka Justa).
W 2009 roku rzeźbiarz David Cverný wystawił w Brukseli głośną instalację "Entropa" na temat narodowych stereotypów w Europie. Rząd czeski zapłacił za udział 27 europejskich artystów w tym projekcie, ale szybko okazało się, że całe dzieło powstało w pracowni Czecha, zaś twórcy, ich życiorysy i strony internetowe zostały sfingowane.
W 2003 roku dwóch filmowców stworzyło wielką kampanię reklamową nieistniejącego supermarketu Czeski Sen i nakręciło antykonsumpcjonistyczny w swojej wymowie film o Czechach, którzy dali się nabrać na reklamę.
W 1911 roku Jaroslav Hašek (pięć lat przed powstaniem dadaizmu) stworzył fikcyjną Partię Umiarkowanego Postępu (w Granicach Prawa). Partia miała udawane mityngi wyborcze i fikcyjnych kandydatów. Przemówienia, odezwy i dokumenty partii to cały tom książki, z rozprawą przewodniczącego Haška "Największy pisarz czeski Jaroslav Hašek" na czele.
W 1817 r. czeski badacz Václav Hanka sfabrykował, a potem "znalazł" w mieście Dwór Królowej nad Łabą rękopis z XII wieku. Opiewano w nim wierszem zwycięstwa Czechów nad różnymi najeźdźcami. (Potem cudownie znalazł się jeszcze następny rękopis). Oba posłużyły do budowania tożsamości nie tylko czeskiej, lecz także słowiańskiej, miały być dowodem, że naród czeski wcześnie osiągnął wysoki stopień kulturowego i literackiego rozwoju.
Ponad sto lat trwała walka przeciwników i zwolenników rękopisów. Kto ośmielił się uznać je za falsyfikat, natychmiast był izolowany społecznie, opuszczony i szykanowany. Taki los spotkał sławnego czeskiego księdza, patriotę i językoznawcę Josefa Dobrovskiego, bo napisał: "Nie mamy prawa szczycić się skłamaną historią. Wystarczy nam to, co w niej jest prawdziwe. Kłamstwa zostawmy tym, którzy oprócz nich nie mają nic innego".
Po czwarte: popyt.
W pierwszym zdaniu ważnej czeskiej książki eseisty Josefa Jedlicki "Czeskie typy albo Popyt na naszego bohatera" (1992) czytamy, że czeska literatura nie ma żadnego bohatera z prawdziwego zdarzenia. Można ją przeorać na wszystkie sposoby, a nikogo w typie Rolanda, Parsifala, Robin Hooda, Tarasa Bulby czy Don Kichota się nie znajdzie. Oczywiście istniał św. Wacław, Hus czy Żiżka, ale są to postacie historyczne, a szukamy kogoś, w kogo można wlać standardowe wspólne wyobrażenie bohatera.
Cimrman jest więc, być może, wynikiem frustracji.
Po piąte: znaczenie Járy Cimrmana.
Celnie wyraziła to najbardziej znana w świecie czeska dokumentalistka Helena Teštíková.
Jako świeża absolwentka szkoły średniej z komunistycznej Czechosłowacji wyjechała do luksusowej willi na przedmieściach Bonn jako opiekunka do dzieci. Przeżyła szok, gdy po raz pierwszy w życiu zobaczyła zmywarkę do naczyń. Chciała swoim gospodarzom opowiedzieć o życiu kulturalnym Pragi, o filmach i spektaklach.
"Pierwsze nieporozumienie nastało - napisała niedawno w swoim blogu - kiedy usiłowałam opowiedzieć o niealkoholowej winiarni Pod Pająkiem i objawieniu naszego narodowego geniusza Járy Cimrmana.
Nie mogli zrozumieć, dlaczego taką osobę adorujemy, podziwiamy i z czego się śmiejemy. Wtedy właśnie poczułam swoją samotność. Po pewnym czasie doszła niechęć do miejsca, w którym się znajdowałam. Żadna zmywarka nie mogła wypełnić poczucia pustki, nudy, braku inspiracji i nieporozumienia".
Do tego przyszedł sierpień 1968 roku, wojska Układu Warszawskiego najechały Czechosłowację. Jej gospodarze zaproponowali, żeby została w Niemczech na stałe. "Nie, stokroć nie - mówiłam sobie. W kraju, gdzie do każdego dania musi być inna serweta, gdzie myśli się, że największym przejawem ludzkiego ducha jest auto marki Mercedes, a nie rozumie się Cimrmana, żyć nie będę!
W luksusowej kuchni oglądałam telewizję i widziałam radzieckie czołgi na ulicach Pragi. Za każdą cenę do domu! Mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że geniusz Jary Cimrmana swoim magnetyzmem przyciągnął mnie z powrotem do ojczyzny".
Niedawno korespondent czeskiego radia w Warszawie Petr Vavrouška spytał, dlaczego tyle mówimy w Polsce o patriotyzmie. Obserwował ubiegłoroczne kampanie wyborcze w Czechach i w Polsce. - W Polsce - powiedział - każdy polityk z każdej opcji mówił o patriotyzmie. W Czechach - żaden. Czego wy, Polacy, tak się boicie?
Być może, proszę państwa, uwielbienie dla Járy Cimrmana - w kulturze, gdzie tak mało mówi się o miłości do ojczyzny i niechętnie to uczucie nazywa - to forma patriotyzmu.
Po szóste: jedna odpowiedź.
Pytam Czechów o ich geniusza przy różnych okazjach. - Jak możecie wierzyć w kogoś, kto nie istnieje?
"-Ale to zupełnie tak jak u was, w katolickiej Polsce, prawda?"
źródło: http://wyborcza.pl/7,161389,22871277,falszywa-poledwica.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.15 14:04 phunkracy Mój subiektywny ranking ministrów rządu Beaty Szydło

Witam wszystkich z Polska!
Jak wszyscy zdążyli już zauważyć, dobra zmiana szturmem zdobywa serca i umysły Polaków. W ciągu 100 dni udało się zmienić wiele. Z okazji Wielkiego Audytu postanowiłem zrobić mini-audycik w postaci bardzo prywatnego rankingu najlepszych ministrów rządu beaty szydło.
Pierwsze miejsce: Witold Waszczykowski, MSZ
Terry Pratchet stwierdził kiedyś, że największą tragedią ludzkości jest to, że tego dnia gdzieś na ziemi urodził się geniusz, który nigdy nie będzie mógł zrealizować się w swojej dziedzinie. Witold Waszczykowski na szczęście jest idealnym człowiekiem na idealnym stanowisku. Szlachetna nieugiętość, żelazna konsekwencja, znajomość języków, słowiańska szczerość w prezentowaniu opinii - to wszystko sprawia, że min. Waszczykowski jest znakomitym kontynuatorem myśli poprzedniczki, wybitnego dyplomaty min. Fotygi. Pasmo sukcesów jest nieomal niepowstrzymane i stanowi dobre entree do zdecydowanego wejścia - a właściwie Wielkiego Skoku - IV RP do grona regionalnych mocarstw.
Drugie miejsce Zbigniew Ziobro, min. sprawiedliwości ex aequo Mariusz Kamiński, min. ds. specsłużb
Prawdziwa cnota nie obawia się osądu - dlatego, gdy ogłoszono nominację tych dwóch mężów sprawiedliwych, serce moje wypełniło się dumą. Droga ku sprawiedliwości jest kręta i wyboista, lecz kto potrafi wybronić swoje racje nawet przed skorumpowanym, upolitycznionym sądem kolesi, ten jest dla mnie prawdziwym autorytetem, powiernikiem berła zaufania publicznego. Z zasług obu Panów chciałbym wymienić przede wszystkim błyskotliwą politykę kadrową, polegającą na wysyłaniu funkcjonariuszy służb i Prokuratury z Warszawy na wschód Polski, czyli na najbardziej prawdopodobny kierunek zagrożenia. Księgę sukcesów tego wspaniałego duetu zamykają: wznowienie śledztwa w sprawie Zamachu Smoleńskiego i odpolitycznienie Prokuratury poprzez połączenie stanowisk min. sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. W końcu zaś - przypomnienie jakiemuś zgromadzeniu prywatnych osób kim właściwie są i na co mają wpływ.
Trzecie miejsce: Antoni Macierewicz, MON
Trzecie miejsce było bardzo trudne do obsadzenia, niemniej król jest tylko jeden. Antoni Macierewicz nie boi się niczego - a tam, gdzie nie starczy jego tytaniczny intelekt i zmysł moralny, pośle swoich 17-letnich asystentów. Niezłomność to najważniejszy przymiot żołnierza, ministra, człowieka w ogólności. Jej emanacją jest MON. Na oczyszczenie stajni Augiasza w postaci polskawego wojska zinfiltrowanego przez Moskwę dał sobie 100 dni - i od razu osiągnął sukces. Przerażeni generałowie szkoleni w Moskwie dziesiątkami składają dymisje. Testujący broń psychoelektromagnetyczną na polskich Polakach podli amerykańscy sojusznicy dostają bazę w Redzikowie, na zasadzie: przyjaciół trzymaj blisko siebie, wrogów - jeszcze bliżej. Wisienką na torcie jest rozwikłanie tajemnicy Smoleńska, powołanie Katolickich Sił Rezerwowych i usunięcie agentów Moskwy w służbach wywiadu wojskowego bez potrzeby ponownego ujawniania ich danych osobowych w raporcie o likwidacji WSI.
Czwarte miejsce: Jan Szyszko - minister środowiska
Polska to wspaniała, bogata kraina. Niestety, niektórzy nie dostrzegają lasu, bo im go Puszcza zasłania. Na ten problem i takie podejście ma min. Szyszko swoje sposoby: wycięcie w pień pni politycznie niepewnych, tj. przyjmujących do siebie imigranckich korników. Homogeniczność i narodowy, katolicki charakter lasu nie mogą zostać zakłócone, a przecież powiedziane jest w Bliblii: "powiem żeńcom by zebrali kąkol w osobne snopki i rzucili do ognia, a zboże złożyli w moim spichlerzu". Ów kąkol to zakorniczone drzewa. Zebrane (ścięte) zboże (drzewa) należy zaś złożyć w spichlerzu (majątku Lasów Państwowych).
Piąte miejsce: Piotr Gliński - minister kultury
Profesorowi piąte miejsce należy się za proste zrozumienie faktu, że kultura może być albo narodowo - katolicka, albo żadna. Tą dwojaką, jakże elastyczną strategię bezzwłocznie wprowadził w życie: wobec ludzi i instytucji, które nie są narodowo-katolickie, Profesor konsekwentnie prezentuje brak kultury. Z zapałem pleni wszelkie przejawy dekadencji w kulturze, objawiające się brakiem deklaracji ideowych, marionetkowym intelektualizmem i racjonalizmem, czy mówiąc prosto z mostu, po partyjnemu - zwyczajnym lewactwem.
Honorowe wyróżnienie:
JAROSŁAW KACZYŃSKI - wszyscy wiemy za co.
beata szydło - za robienie wszyscy wiemy czego wszyscy wiemy komu.
submitted by phunkracy to Polska [link] [comments]


Pytania i odpowiedzi nt. restrukturyzacji i uporządkowanej ...