Szkolnych przyjaciół

'Szkolni Przyjaciele' to nowy cykl WSiP w ofercie edukacji wczesnoszkolnej. Powstał do nowej podstawy programowej. Oparty o skuteczne metody, strategie i techniki nauczania. Myślą przewodnią w pracy nad podręcznikami było motywowanie uczniów do samodzielnego działania i poznawania świata, budowania doświadczenia i poszerzania wiedzy. Film opowiada historię dwóch szkolnych przyjaciół - Paxtona i Josha, którzy wspólnie z nowo poznanym Olim przemierzają Europę w poszukiwaniu niezapomnianych wrażeń. Koledzy zostają oczarowani opowieściami nieznajomego podróżnika o idealnym dla amerykańskich poszukiwaczy przygód miejscu na Słowacji, pełnym wschodnioeuropejskich ... Przyjaciół Ziemi Strona główna. O szkole. Konkursy. Wiadomości. Osiągnięcia uczniów. Wydarzenia. Dla rodziców. Nawigacja. Procedury w trakcie pandemii. ... Informacja nt obiadów szkolnych. Szanowni Państwo, Zapraszam Państwa do zapisu dzieci na obiady szkolne w roku szkolnym 2020/2021. im. Przyjaciół Ziemi w Warszawie 6 12. Niezgłoszenie rezygnacji z obiadów szkolnych, nie zwalnia z ponoszenia opłaty za przygotowanie posiłku, dot. rezygnacji jednorazowej, czasowej, stałej. 13. Nieuzasadniona lub niezgłoszona nieobecność na posiłku nie podlega zwrotowi kosztów. §5 1. DZIAŁANIA SZKOLNYCH KÓŁ PRZYJACIÓŁ ZWIERZĄT 1. Członkiem Szkolnego Koła Przyjaciół Zwierząt może być każdy uczeń, który poprzez swoje działanie i postawę pomaga zwierzętom, 2. Do utworzenia SKPZ wymagana jest liczba co najmniej 9 członków, 3. Walne zebranie Koła raz na rok powołuje zarząd Koła, 4. zestaw podrĘcznikÓw szkolnych na rok 2020/2021 22 października 2018 5 czerwca 2020 admin3770 Brak komentarzy Załącznik nr 1 do Zarządzenia nr 50.2019.2020 z dnia 5 czerwca 2020r. Szkolni Przyjaciele. Klasa 3. Część 1. Multibook zawiera materiały do semestru 1, czyli do cz. 1 i 2 podręcznika i kart ćwiczeń oraz do cz. 1 podręcznika do matematyki i kart matematycznych. Multibook to wyjątkowe narzędzie multimedialne, które łączy w sobie zalety podręcznika i zaawansowanego produktu interaktywnego. Pomoże przeprowadzić niezwykłe lekcje zachęcające całą ... Szkoła Podstawowa nr 72 im. Przyjaciół Grochowa ul. Michała Paca 44 04 -386 Warszawa (22) 277 14 30 e-mail: [email protected] Żołnierze kosmosu (1997) Starship Troopers - Grupa szkolnych przyjaciół wstępuje do armii, co gwarantuje im obywatelstwo i różne przywileje. Wkrótce stawiają czoła najeźdźcom z...

Gazeta Warszawska - Haniebne antypolskie wystąpienie Dudy

2019.07.02 22:50 Gazetawarszawska Gazeta Warszawska - Haniebne antypolskie wystąpienie Dudy

4 lipca 2016 roku Duda pojechał do Kielc na obchody rocznicy "pogromu kieleckiego", aby tam dalej czapkować żydom i szkodzić Polsce, co chyba powoli staje się głównym zadaniem jego prezydentury.
Podczas tych uroczystości Duda całkowicie przemilczał polskie ofiary - dziewięciu niewinnych ludzi; Polaków - zamordowanych przez żydowskie sądy wojskowe, które na posiedzeniach wyjazdowych w Kielcach skazały na śmierć tych nie tylko niewinnych, a często nieświadomych „uczestników pogromu”.
Duda wyliczył za to wielokrotnie żydów jako „naród” (pięć razy), a Polaków ani razu. I standardowo już bełkotał w koło – na wzór Beaty Szydło – słowo „obywatel” i jego odmiany gramatyczne (czternaście razy).
Duda jasno postawił wyższość „narodowości żydowskiej” i „obywatelstwa” nad Narodem Polskim i interesami Narodu Polskiego, którego ani razu nie określił narodem, a za to parokrotnie posłużył się słowem „POLIN”, co jest stygmatem wskazującym na żydowską antypolskość tego, który tym słowem - łajnem się posługuje.
+
Duda zadeklarował agresję i restrykcje przeciwko wszystkim, którzy będą szkodzić - „choćby w najdrobniejszym przejawie” - i „żydom”, i „obywatelom”.
Z pewnością nie uszło to uwadze żydów, którzy słuchali tego strasznego antypolskiego bełkotu. Będą oni już potrafić odpowiednio wcielić w życie te zalecenia, które merytorycznie są w całkowitej jedności z wypowiedziami Józefa Stalina i Jakuba Bermana, którzy wzywali do zabijania antysemitów.
Żydzi już potrafią te słowa i zrozumieć, i wcielić w życie - podkreślamy, a co przynieście intensyfikację żydowskiego ludobójstwa na Polakach.
Ale my też te słowa rozumiemy właściwie: ŚMIERĆ ZDRAJCY!
Red. Gazeta Warszawska
PS.
Poziom historycznej wiedzy, jaką Duda ujawnił w trakcie tego seansu nienawiści, jest tak niski, że tylko to niniejszym zaznaczamy, ale już nie podejmujmy wątku.

📷
📷
Duda: mowa nienawiści wobec Polski i Polaków
http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/nie-ma-zadnego-usprawiedliwienia-dla-antysemickiej-zbrodni-obchody-70-rocznicy-pogromu-kieleckiego/26026717
https://www.youtube.com/watch?v=wOFBw0mnQS0

https://www.youtube.com/watch?v=wOFBw0mnQS0
https://www.youtube.com/watch?v=0yo42kHO1Q0
📷
Całość przemówienie prezydenta:
Jestem dzisiaj tutaj, by w imieniu Rzeczypospolitej, naszego państwa, oddać hołd tym, którzy zostali zamordowani 4 lipca 1946 roku, 70 lat temu. Byłem przed momentem na tutejszym żydowskim cmentarzu, by pochylić głowę w zadumie i modlitwie nad zbiorową mogiłą tych, którzy tutaj zginęli.
Można powiedzieć - młodych ludzi, bo średnia wieku to, myślę, ok. 25-30 lat. A więc to byli młodzi ludzie, a co najważniejsze - to byli obywatele Rzeczypospolitej, żydowskiego pochodzenia. Ludzie, którzy często cudem przeżyli gehennę Holokaustu, tracąc często na własnych oczach swoich najbliższych. Jestem tutaj, by podkreślić, że niepodległa, suwerenna, wolna Rzeczpospolita oddaje hołd tym swoim obywatelom, bo Polska jest państwem wolności, wzajemnego szacunku i Polska jest państwem dobrego współżycia - wszystkich obywateli, niezależnie od narodowości, wyznania czy języka.
W wolnej i niepodległej Polsce nie ma miejsca na jakiekolwiek uprzedzenia: na rasizm, ksenofobię, nie ma miejsca na antysemityzm. Takie zachowania, choćby w najdrobniejszym przejawie muszą być w Polsce piętnowane, bo tylko wtedy Polska będzie prawdziwie wolnym państwem dla wszystkich swoich obywateli.
Jestem tutaj dzisiaj, bo ta tragedia pogromu kieleckiego sprzed 70 lat ma wymiar państwowy i społeczny. Zdarzyła się już po II wojnie światowej, po straszliwym doświadczeniu Holokaustu. Zdarzyła się w państwie, które miało nową władzę - komunistyczną. W państwie, gdzie w II wojnie światowej władze Polski Podziemnej karały wszystkich donosicieli, szmalcowników i tych, którzy nie byli solidarni wzajemnie: obywatel wobec obywatela. Solidarni w sprzeciwie wobec wspólnego wroga, jakim byli faszystowskie Niemcy i hitlerowcy okupujące polskie ziemie. Władze Polski Podziemnej ofiarowywali pomoc obywatelom narodowości żydowskiej, bo Niemcy chcieli zgładzić cały ten naród.
To władze Polski Podziemnej utworzyły Żegotę, (…) przenosiły do mocarstw światowych informacje o tym, co dzieje się na okupowanych przez Niemców ziemiach, że istnieją obozy zagłady, gdzie masowo, codziennie morduje się ludzi. W tym sensie państwowym, gdy przyszły władze komunistyczne, które niszczyły polskie państwo podziemne, to doszło do tej tragedii.
Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że władze państwa: wojsko, milicja, UBP zachowały się tamtego dnia w zdumiewający, a często bestialski sposób. To wojsko i milicja pierwsze otwarły tutaj ogień i wiele ofiar, które zginęły, zginęło od kul. To wojsko i milicja zamiast pomóc i chronić polskich obywateli, naszych współobywateli, nie tylko nie zapewniły ochrony, ale jeszcze zaatakowały i pozostawiły sprawę i UB przez wiele godzin nie reagowało. Dopiero wieczorem przyszło z ochroną.
Ale to także problem społeczny - nie tylko wojsko i milicja atakowały i tutaj były. Atakowali też ludzie… Pozostawiam ocenie historyków, socjologów, jak to się stało, dlaczego tak się stało, że ludzie zareagowali w taki, a nie inny sposób. Ale jedno chcę podkreślić: nie ma żadnego usprawiedliwienia dla antysemickiej zbrodni. Nie ma i nie będzie! Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla sytuacji, w której jeden człowiek podnosi rękę na drugiego, bezbronnego. To się nigdy nie może zdarzyć w praworządnym państwie. Dziś Polska jest państwem praworządnym i chce zapewnić wszystkim obywatelom bezpieczeństwo. (…) Wszystkim obywatelom Rzeczpospolita jest winna jednakową ochronę.
Polacy i Żydzi na tych ziemiach to tysiącletnia tradycja współżycia dwóch narodów, kultur, często małżeństw, pokrewieństwa, przyjaźni, znajomości. 1000 lat wspólnej historii i trwania razem - w Polin, ziemi przyjaznej żydowskiemu narodowi. (…) 1000 lat historii, w której Polacy, polscy obywatele narodowości żydowskiej stawali w obronie Rzeczypospolitej: w postaniach, wojnach 1920 i 1939 roku, całej II wojnie światowej. Na różnych frontach: zachodnim i wschodnim, w Polskim Wojsku. W kampanii wrześniowej, w Powstaniu Warszawskim. Wszędzie tam byli, ramię w ramię walczono za wolność Polski. Razem przelewano krew.
Chcę z całą mocą podkreślić - ci, którzy tej zbrodni dokonali, przez ten czyn wykluczyli się z naszego społeczeństwa, z Rzeczypospolitej przyjaciół. Bo jak oni chcieliby spojrzeć w oczy tym wszystkim Polakom narodowości żydowskiej, którzy zginęli za naszą wolność? Przez tyle lat… Jak chcieliby spojrzeć w oczy rodzinie Ulmów i tym, którzy w II wojnie światowej, ratując Żydów, oddali swoje życie, ryzykowali często, cierpieli. Jak chcieliby spojrzeć w oczy uczciwym polskim obywatelom? Uczciwym ludziom? Nie mogą spojrzeć w oczy, bo takie zachowanie, jak było wtedy, nigdy nie znajdowało i nigdy nie znajdzie akceptacji.
Rzeczpospolita takich ludzi wyklucza - nie ma dla nich miejsca w naszym wspólnym państwie, w naszej wielkiej wspólnocie polskich obywateli. Jeszcze raz składam hołd wszystkim tym, którzy zginęli. Dziękuję tym, którzy na przestrzeni dziesięcioleci budowali i budują dobre relacje między narodami - polskim i żydowskim, którzy kultywują pamięć i pokazują piękną historię. (…) Dziękuję tym, którzy przyczynili się do powstania muzeum Polin w Warszawie. Wspomnę pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, wielkiego orędownika polsko-żydowskiej przyjaźni i współistnienia, wielkiego orędownika Rzeczypospolitej przyjaciół.
Chciałbym, by to muzeum - obok Muzeum Powstania Warszawskiego - stało się w Warszawie stałym punktem szkolnych wycieczek. Żeby młodzież odwiedzała to muzeum. By budować świadomość tego wielosetletniego współżycia, świadomość istnienia Rzeczypospolitej Przyjaciół. Dziękuję tym, którzy przyczynili się do budowy muzeum Polaków Ratujących Żydów. Mamy najwięcej drzewek w Yad Vashem - dziesiątki tysięcy Polaków pomagali w czasie wojny Żydom. Dziękuję za ich upamiętnianie, bo to ważny element historii. Dbajmy o to, co było ważne, co było piękne, ale i o to, co było trudne. By pamięć nie zginęła, by na tym, co trudne budować wnioski i jak najlepsze relacje współżycia i przyjaźni. By nigdy nie dopuszczać do wrogości bezpodstawnej, pustej i prymitywnej. Dziękuję bardzo.
http://wpolityce.pl/historia/299301-prezydent-duda-na-obchodach-70-rocznicy-pogromu-kieleckiego-nie-ma-usprawiedliwienia-dla-antysemickiej-zbrodni-nie-ma-i-nie-bedzie-przemowienie?strona=2
📷
Prime Minster,
Minister,Your Excellency, Madam Ambassador,Your Excellency, Ambassador,Your Excellency, Chief Rabbi of Poland,Minister,President,All Distinguished Ladies and Gentlemen,Madame Voivode,Honourable Deputies,Senators,Distinguished Guests,Dear assembled inhabitants of Kielce,
I am here today to pay tribute on behalf of the Republic of Poland, of our home country, to those murdered on July 4th, 1946, seventy 70 years ago. A moment ago have I visited the local Jewish cemetery to bow my head and to reflect and to pray before the mass grave of those who perished here.
One could say they were young people, reaching on average their 25th - 30th year of age; so there were young people and, most importantly, something that I want to emphasize very strongly: there were citizens of Republic of Poland of Jewish descent, the people who often almost by miracle survived the Gehenna of the Holocaust, many a time seeing with their own eyes the demise of their nearest. I am here to emphasize that independent, sovereign, free Poland pays tribute to its citizens. For Poland is a country of freedom and mutual respect. Poland is a country featuring good coexistence of all citizens, regardless of their nationality, religion or language.
Therefore, in a free, sovereign and independent Poland, there is no room for any prejudice: no room for racism, xenophobia, there is no room for anti-Semitism. Such behaviour, even in its smallest manifestation, must be in Poland decidedly stigmatized, since only under such a condition will Poland be a genuinely free country in the eyes of all its citizens.
I am here today since the tragedy of the Kielce pogrom seventy years ago, has two dimensions to it: a state dimension and a social one. It unfolded after World War 2, after the atrocious experience of the Holocaust. It happened in a country which had its new power installed in it: the communist regime. In a state where in World War 2, the authorities of the Underground Poland punished all informants, all szmalcowniks, and all other people who showed no mutual solidarity: a citizen towards another citizen, the people who showed no solidarity in opposing their common enemy: the fascist Germany and Hitler's occupiers on Polish soil. The underground authorities ordered everyone to come to aid to Polish citizens of Jewish nationality whom the Germans wanted to eradicate completely under their plan to entirely destroy this nation.
It was the Polish Underground authorities that created “Żegota”, the Council to Aid Jews, who rescued thousands of humans beings, including children. It was the Polish Underground authorities and the Polish government in exile who kept informing the global powers about the developments on Polish territory occupied by the Germans: that Jewish people are annihilated, that there are annihilation camps in place where every day people are murdered on a mass scale. This tragedy here happened when the Communist regime came in, also to destroy the Polish Underground State and all people who wanted to oppose the regime. Why I am saying all this? The reason is that it is the state authorities: the military, the people's police, the Office for the Public Security on that day behaved in a shocking, not to say beastly manner. It was the military and the people's police that were first to open fire here, and many of the victims fallen here died from bullets. Instead of helping and protecting Polish citizens, our compatriots, the military and the people's police not only failed to afford any protection but even engaged in an upfront attack and then left the scene with the Security Office not stepping into action for many hours. It was only in the evening when they turned up to defend. However, this is also a social problem; involving more than complicity of the military of the policemen who were staging the attack here. Also ordinary people were involved in the attack... I leave it down to historians and sociologists to determine how it happened and why it happened, why people reacted in this particular way. However, there is one thing to be strongly underlined: there is no justification whatsoever to the crime of anti-Semitism. There is no and there never will be! There is no justification to a situation when a man raises his hand to strike another: defenceless, innocent. It can never happen in law-abiding state. Today Poland is a law-abiding state, the state which wants to give security to all of its citizens, no matter what their home or class, no matter in what faith they were raised or if raised without faith, no matter what tongue they close to their hearts; since we are all Polish citizens. The Republic of Poland owes equal protection to all of its citizens.
Ladies and Gentlemen,
The Poles and Jews on this soil represent a millennium tradition of co-existence of two nations, two cultures, often intermarriages, kinship, friendship, acquaintance. A millennium of shared history and being together in Polin, the land friendly to the Jewish people. “Polin” - “rest here, this is a friendly place”. A millennium of history in which the Poles, the Polish citizens of Jewish nationality, were standing up to defend the Republic of Poland: in uprisings, in the wars of 1920 and 1939, and all across World War 2: on various fronts, the Western and Eastern, fighting in the Polish army, in the September's defensive war and in the Warsaw Rising. In all of those places, they stood arm in arm, fighting for Poland's freedom. They shed blood together.
I wish to emphasize it with all my might: the people who perpetrated this crime here on July 4th, by doing so have excluded themselves from the our society, no longer being part of the Commonwealth of friends. How could they ever look in the eyes of all those Poles of Jewish nationality who died for our freedom? For so many centuries, for whole decades. How could they ever look in the eyes of the Ulms family or all of them who sacrificed their lives coming to aid Jews, or who incurred such risk or suffered? How could they ever look in the eyes of honest Polish citizens? Honest people? They cannot look them in the eyes because such a conduct as exemplified back then, was never approved, and – as I trust – will never be approved.
The Republic of Poland bans such people, there is no room for them in our common state, in our great community of Polish citizens.
Ladies and Gentlemen,
Once again do I pay homage to all of them who perished here. I wish to pay homage and to acknowledge all of them who over decades have been building and continue to build good relations between the Polish and the Jewish people, who uphold the memory and manifest how beautiful albeit difficult the history of the Commonwealth of friends has been. I want to thank all of them who contributed to establishing the beautiful Polin Musem in Warsaw. A this point, I wish to recall President Professor Lech Kaczynski, the great advocate of Polish-Jewish friendship and co-existence, a great patron of the Commonwealth of friends, one of those who made the Polin Museum project come true.
I would like to make sure that this Museum, next to the Warsaw Rising Museum, would permanently feature on itineraries of school trips. To make sure that young people visit this Museum. In order to promote the awareness of this good centuries' old coexistence, the awareness of Commonwealth of friends which used to be.
I also wish to thank all of them who contributed to the project of building the Museum of Poles who Saved Jews. From all nations of the world we have the highest number of trees planted in the Yad Vashem Institute testifying to thousands, tens of thousands and hundreds of thousands of Poles who helped Jews during the war to smaller or greater extent, who helped their compatriots. I am grateful for the effort to commemorate them since this is also an important feature of our history. Let us take care and preserve what was significant, beautiful but equally of what was difficult those days, so that the memory does not perish. So that also the difficult moments serve us as material to build on and draw conclusions from, and to develop possibly best relations of friendship and good coexistence. But, most importantly, never condoning enmity: groundless, empty and primitive. Thank you very much.
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2016.09.22 12:06 ben13022 Ludzie, którzy zakładali KOR.

"Apel do społeczeństwa i władz PRL", którego sygnatariusze stwierdzali, że w związku z represjami wobec uczestników protestów w Radomiu, Ursusie i innych miastach konieczne są solidarność oraz wzajemna pomoc, i dlatego zawiązali Komitet Obrony Robotników, podpisało 14 osób: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński. Poniżej kilka słów o nich oraz o tych, którzy dołączyli do Komitetu jeszcze w 1976 r. - Halinie Mikołajskiej, Mirosławie Chojeckim, Emilu Morgiewiczu, Wacławie Zawadzkim, Bogdanie Borusewiczu i Stefanie Śreniowskim.
To on 23 września 1976 r. przekazał marszałkowi Sejmu Stanisławowi Gucwie "Apel do społeczeństwa i władz PRL". Nazwisko Andrzejewskiego otwierało alfabetyczną listę sygnatariuszy, co zdaniem Jacka Kuronia uwiarygodniało inicjatywę; był wszak jednym z najbardziej znanych polskich pisarzy, a wydany w 1948 r. "Popiół i diament" należał do lektur szkolnych. Podczas okupacji Andrzejewski związany był z konspiracją londyńską, ale po wojnie opowiedział się po stronie nowych władz. Bardzo krytycznie oceniał decyzję o wywołaniu powstania warszawskiego, pisał: Niepodobna nie nienawidzić ludzi, którzy spowodowali zniszczenie Warszawy. Żadne intencje nie mogą ich usprawiedliwić. Historia nie jest dziejami intencji, lecz czynów, i nawet ich tragizm nie zmazuje winy. W czasach stalinowskich wyróżniał się jako aktywny działacz i płomienny publicysta, ale szybko się otrząsnął, pisząc w 1953 r. krążący w odpisach "Wielki lament papierowej głowy". Z PZPR wystąpił w 1958 r., w 1964 r. podpisał List 34 przeciw cenzurze. Jako pierwszy pisarz tworzący w kraju pod własnym nazwiskiem wydał książkę w paryskiej "Kulturze" ("Apelacja", 1968). Zaprotestował publicznie przeciwko udziałowi WP w interwencji w Czechosłowacji w sierpniu 1968 r. Choć już mocno schorowany nie wahał się przystąpić do KOR-u. Publikował w drugoobiegowym "Zapisie". Zmarł w 1983 r. Ostatni wpis w jego esbeckiej teczce brzmi: Sposób zakończenia sprawy - śmierć figuranta.
Doktor filologii polskiej w chwili przystąpienia do KOR-u, wybitny poeta i tłumacz (przekładał Szekspira, angielskich poetów metafizycznych, współczesnych poetów amerykańskich, autor biblii tłumaczy "Ocalone w tłumaczeniu"). Autor niezapomnianych, napisanych z niewiarygodną ironią i dowcipem "Książek najgorszych", w których wykpiwał milicyjno-esbecko-propagandową literaturę PRL-u. Przez dwa lata należał do PZPR-u, uczestnik głodówki w maju 1977 r. w warszawskim kościele św. Marcina w obronie uwięzionych korowców. Wyrzucony z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i objęty całkowitym zakazem druku publikował w drugoobiegowych "Zapisie", "Pulsie" i "Krytyce". Był sygnatariuszem deklaracji założycielskiej Towarzystwa Kursów Naukowych i wykładowcą Latającego Uniwersytetu. W 1981 r. wyjechał do USA, gdzie objął katedrę literatury polskiej na Uniwersytecie Harvarda. Przez lata cierpiał na chorobę Parkinsona. Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Pochowany na cmentarzu w Cambridge w stanie Massachusetts.
Był w czwartej klasie liceum plastycznego w Gdańsku, gdy po raz pierwszy rozrzucał ulotki (przeciwko represjonowaniu studentów podczas Marca 1968 r.). Skazany na skutek donosu ulubionego nauczyciela (który wskazał też miejsce ukrywania się Borusewicza w stanie wojennym) na trzy lata więzienia, gdzie zdał maturę. Studiował na KUL-u, uczestniczył w duszpasterstwie akademickim, razem z kolegami przygotowywał założenie podziemnego wydawnictwa. Samorzutnie jeździł do Radomia z pomocą zebraną wśród gdańskich i lubelskich studentów, i to wówczas przypadkiem spotkał Mirosława Chojeckiego. Był jedynym członkiem KOR-u mieszkającym na Wybrzeżu, organizował Wolne Związki Zawodowe i obchody rocznic Grudnia 1970 r., wydawał "Robotnika Wybrzeża" i współpracował z "Robotnikiem". Należał do grupy, która przygotowała i zainicjowała strajk w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., o czym m.in. mówił tak: "Wiedziałem, że jeśli się nie uda albo poleje się krew, pójdę na lata do więzienia. Datę rozpoczęcia wyznaczyłem sam. Napisałem ulotkę wzywającą do obrony Anny Walentynowicz [działaczka WZZ-ów zwolniona z pracy], ułożyłem pierwsze postulaty. Miałem w Stoczni mniej więcej dziesięć osób, na których mogłem polegać". Był znakomitym konspiratorem i specjalistą od ucieczek; po raz pierwszy wymknął się bezpiece w 1968 r. i ukrył w lasach pod Sopotem, kilkakrotnie też gubił pościgi w stanie wojennym. Był jednym z przywódców podziemia w latach 80., a w III RP - posłem na Sejm i marszałkiem Senatu.
Syn zmarłej w tym roku Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej ps. "Kama", uczestniczki zamachu na Franza Kutscherę, a później żołnierza powstania warszawskiego. Związany z KOR-em od akcji pomocowej dla robotników Radomia - jako pierwszy zdobył niezbędne adresy i kontakty oraz natknął się na Borusewicza i poznał go z Jackiem Kuroniem. W KOR-ze odpowiadał za druk "Komunikatu" i "Biuletynu Informacyjnego". W 1977 r. współzakładał Niezależną Oficynę Wydawniczą NOWA, największe wydawnictwo podziemne drukujące m.in. zakazanego w PRL-u Czesława Miłosza. Był wówczas bardzo często zatrzymywany przez milicję i SB. W marcu 1980 r. został aresztowany pod sfingowanym zarzutem kradzieży powielacza, co stało się zaraz po wydaniu przez NOW-ą "Blaszanego bębenka" Güntera Grassa. Grass i inni zachodni pisarze podpisali apel o jego uwolnienie. W Sierpniu '80 organizował w Stoczni Gdańskiej powielarnie strajkowych wydawnictw. Gdy wyszedł do miasta, został aresztowany przez SB. Uruchamiał drukarnie Regionu Mazowsze. W stanie wojennym był we Francji, gdzie zorganizował wydawnictwo Kontakt i Studio Video Kontakt.
Uczestnik ruchu socjalistycznego oraz wojny 1920 r. W latach 30. bronił w procesach politycznych m.in. uczestników krwawo spacyfikowanych protestów w krakowskiej fabryce Semperit w marcu 1936 r. Brał udział w obronie Warszawy we wrześniu 1939 r. Trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Po wojnie skazany za próbę reaktywacji PPS - WRN, licencję adwokacką odzyskał dopiero w 1956 r. W KOR-ze należał do "starszych państwa", otaczających swego rodzaju parasolem ochronnym młodszych kolegów. Zebrania KOR-u często odbywały się w jego mieszkaniu, redagował "Komunikat" i współopracowywał "Raport madrycki" o łamaniu praw człowieka i obywatela. Nazywany "ostatnim romantykiem socjalizmu". Zmarł w Warszawie nazajutrz po wprowadzeniu stanu wojennego.
Z urodzenia lwowiak, który prawie całe życie spędził na warszawskim Żoliborzu. Nieformalny przywódca KOR-u, jeden z najważniejszych negocjatorów Okrągłego Stołu, współtwórca niepodległej Polski, poseł i dwukrotny minister pracy, pamiętany m.in. ze swych telewizyjnych pogadanek oraz darmowej zupy "kuroniówki", wydawanej na ulicach Warszawy. Człowiek niespożytej energii i pasji, wieczny buntownik, zawsze skory do zawierania kompromisów. Do pierwszej żony Grażyny zwykł mawiać, że została stworzona na żonę kryminalisty. Istotnie jego życie w PRL-u wyznaczały kolejne odsiadki. Zaczynał jako działacz komunistyczny oraz instruktor czerwonego harcerstwa, twórca drużyn walterowskich. Później stał się komunistą rewizjonistą, w 1964 r. napisał z Karolem Modzelewskim "List otwarty do członków partii", za co został skazany na trzy lata więzienia. 8 marca 1968 r. nie wziął udziału w wiecu na Uniwersytecie Warszawskim, bo już rankiem został aresztowany, a potem skazany na trzy i pół roku więzienia za organizowanie wystąpień studenckich. Jego mieszkanie, a zwłaszcza aparat telefoniczny o numerze 39 39 64 stały się skrzynką informacyjną i kontaktową KOR-u. Jako pierwszy przełamał monopol informacyjny władzy, dzwoniąc z informacjami do korespondentów zagranicznych, Radia Wolna Europa czy BBC. Aresztowany w 1977 r. w ramach przygotowań do procesu KOR-u, do którego ostatecznie nie doszło, i w Sierpniu 1980 r., podczas strajków na Wybrzeżu. Jako jeden z najważniejszych doradców NSZZ "Solidarność" został internowany 13 grudnia 1981 r. i postawiony przed sądem za "próbę obalenia przemocą ustroju PRL" (groziła za to kara śmierci). W sumie odsiedział dziewięć lat, ale nigdy nie domagał się rewanżu od swoich prześladowców. Po odzyskaniu niepodległości równie chętnie pomagał polskim pokrzywdzonym, jak i Ukraińcom czy prześladowanym Chińczykom. Pod koniec życia, bardzo już schorowany, w jednej z ostatnich audycji telewizyjnych zwracał się do przyjaciół, by po jego śmierci nie zabrakło w budżecie pieniędzy na edukację i wychowanie młodzieży w szacunku do mniejszości. Gdy umarł, na polecenie dalajlamy we wszystkich tybetańskich klasztorach biły dzwony.
Wybitny ekonomista, działacz socjalistyczny jeszcze sprzed I wojny światowej, przyjaźnił się m.in. z przyszłymi bolszewikami, np. z Karolem Radkiem, ale po uzyskaniu przez Polskę niepodległości stanął po drugiej stronie barykady. Przed II wojną wykładał na warszawskiej SGH i protestował przeciwko gettu ławkowemu. Znał się i przyjaźnił z czołowymi politykami II RP, ale nie szczędził im krytyki. W czasie okupacji prowadził Miejską Szkołę Handlową będącą przykrywką dla nielegalnej działalności SGH z kompletem wykładów i seminariów, łącznie z magisterskimi i doktoranckimi. Zawsze słynął z odwagi cywilnej. Był aktywny w Klubie Krzywego Koła, sygnatariusz Listu 59, protestu przeciw wpisaniu do konstytucji PRL zapisu o kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu z ZSRR (1975/76). Jako prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w trakcie wykładu zwrócił się do rządzących tymi słowy: "Parszywą politykę, panowie, prowadzicie", i otwarcie też krytykował Gierka za służalczość wobec Moskwy (będąc przy tym do 1977 r. członkiem PZPR). Zebrania KOR-u często odbywały się w jego wypełnionym antykami mieszkaniu. Był dobrze po dziewięćdziesiątce, gdy na pierwszym zjeździe "Solidarności" ogłosił deklarację o samorozwiązaniu KSS KOR.
Ze względu na przymioty ducha zwany przez kolegów prezydentem. Znakomity krytyk literacki i historyk literatury, ale z temperamentu działacz społeczny i polityczny. Pisał niewiele, lecz jego esej "Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy" należy do kanonu polskiej publicystyki politycznej. Żołnierz powstania warszawskiego, do którego poszedł bez nadziei na sukces, uznając, że tak trzeba. Choć był lewicowcem i w latach 80. próbował reaktywować PPS, po wojnie nie komunizował. Niezwykle czuły na niesprawiedliwość, nieprzyzwoitość, nacjonalizm, ksenofobię i megalomanię. Redaktor działu kulturalnego w odwilżowym tygodniku "Po Prostu", współtwórca Klubu Krzywego Koła i loży masońskiej Kopernik, odtworzonej na początku lat 60. Inicjator Listu 34, protestu przeciwko partyjnej polityce kulturalnej i cenzurze. Przekazał paryskiej "Kulturze" "List otwarty do członków partii" Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. Po wydarzeniach grudniowych próbował bezskutecznie organizować protest polskiej inteligencji, później jeździł do Radomia i Ursusa obserwować poczerwcowe protesty, zbierał pieniądze, organizował pierwszą pomoc. Ciężko chorował na serce i na pierwszym zjeździe "Solidarności" zasłabł przy mikrofonie, gdy grupa "prawdziwych Polaków" zakwestionowała rolę KOR-u w walce o demokrację. Ze szpitala napisał do zjazdu: Nie wytrzymuję hipokryzji i faryzeizmu u tych, których miałem, jeśli nie za przyjaciół, to przynajmniej za towarzyszy walki . Po ogłoszeniu stanu wojennego pojechał do Ursusa i był z robotnikami do pacyfikacji strajku. Napisał pierwszą historię KOR-u. Z leczenia w Wielkiej Brytanii wrócił na proces członków dawnego KOR-u i został natychmiast aresztowany. W wyborach w czerwcu 1989 r. (startował na senatora z Radomia) próbowali go utrącić m.in. lokalni hierarchowie i duchowni. Był agnostykiem, ale też - jak mawiał Kuroń - "prawdziwym chrześcijaninem". Choć proboszcz warszawskich Powązek odmówił mu katolickiego pogrzebu, to kondukt prowadziło czterech księży.
Harcerz Czarnej Jedynki, drużyny zawiązanej z warszawskim Liceum im. Tadeusza Reytana i nawiązującej do przedwojennych tradycji skautingu. W 1968 r. więziony przez cztery miesiące za udział w protestach studenckich. Organizator Gromady Włóczęgów, grupy starszoharcerskiej, której członkowie po Czerwcu '76 jako jedni z pierwszych jeździli z pomocą do Ursusa i Radomia. Niektórzy uważają, że to on wymyślił nazwę "Komitet Obrony Robotników". Bardzo zaangażowany i "trudny w obsłudze", z reguły sfrustrowany i niespełniony. Kuroń pisał: Nie szło się z Antkiem dogadać, bo podejrzenia przesłaniały mu jasność widzenia. Wszędzie dostrzegał frakcje i spiskujące koterie. Oczywiście przeciw niemu. A przecież był to facet, który odegrał niewątpliwie wielką rolę przy tworzeniu KOR-u. Gdy tworzył się KOR, Macierewicz miał skrajnie lewicowe poglądy, a jego idolem był m.in. Ernesto Che Guevara. Wcześniej zbierał podpisy przeciwko przyjazdowi do Polski prezydenta USA Richarda Nixona z powodu wojny w Wietnamie. W KOR-ze nie wypominano mu poglądów. Gdy korowcy postanowili utworzyć pismo "Głos", funkcje redaktorów naczelnych mieli pełnić Macierewicz i Adam Michnik. Już w pierwszym numerze Macierewicz nie wydrukował tekstu Michnika. Od tego momentu było wiadomo, że w "Głosie" nie pojawią się nazwiska Kuronia, Jana Lityńskiego i Seweryna Blumsztajna. Z drugiej strony secesja "Głosu" uratowała istnienie "Biuletynu Informacyjnego", który miał być zamknięty, i przyspieszyła powstanie "Krytyki", najważniejszego kwartalnika opozycji lat 70. W pierwszej "Solidarności" stał się jednym z liderów "prawdziwych Polaków", ludzi tropiących w związku Żydów i lewicę. "Ale - jak wspomina Seweryn Blumsztajn - etos KOR-u miał również działanie wychowawcze. Antek, dla którego KOR był wielkim awansem towarzyskim, po raz pierwszy wypowiedział się publicznie przeciwko lewicy laickiej dopiero po rozwiązaniu KSS KOR". W stanie wojennym został internowany, ale zdołał uciec z obozu. Zgłaszał pomysły sojuszu "Solidarności", wojska i Kościoła, wprawiając tym w zdumienie niemal całą opozycję. Przeciwnik Okrągłego Stołu. Wykonawca, jako minister spraw wewnętrznych, uchwały lustracyjnej z 1992 r. Dzisiaj szef MON. Mistrz insynuacji i - jak sam mówi - "skrótów myślowych". Było nim np. pomówienie szefów dyplomacji III RP o bycie szpiegami Moskwy. Zwolennik obrony terytorialnej, w której widzi miejsce dla członków Obozu Narodowo-Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej. Stefan Niesiołowski powiedział o Macierewiczu, że gdyby znalazł się w niebie, skłóciłby ze sobą Trójcę Świętą.
Pierwsza dama polskiego teatru w latach 60. i na początku 70. Żona pisarza Mariana Brandysa. Gdy związała się z opozycją, Erwin Axer, dyrektor i reżyser Teatru Współczesnego w Warszawie, powiedział: "Z wielkiej aktorki stajesz się dyletantką w polityce". Odpowiedziała, że interesuje ją nie polityka, tylko moralny aspekt rzeczywistości; skoro wie, jak wygląda PRL, nie może udawać, że nie wie. A po lekturze książki "Teatr i film III Rzeszy" pisała (choć nigdy nie grała w socrealistycznych produkcyjniakach): Nagrody i bankiety, nie tyle u Goebbelsa, co u Bieruta, Sokorskiego, Cyrankiewicza (...). Jestem członkiem pewnego obrzydliwego monopolu, monopolu propagandy. Mimo nacisku władzy Axer nie wyrzucił Mikołajskiej z pracy, choć nie mogła występować na scenie. W 1975 r. podpisała się pod Listem 59 przeciwko zmianom w konstytucji PRL. Wtedy znalazła się na indeksie, miała zniknąć z teatru, telewizji i prasy. Po akcesie do KOR-u niemal natychmiast została poddana bezprzykładnym naciskom i szykanom w postaci anonimów z pogróżkami, przecinania opon i przewodów hamulcowych w samochodzie, ubliżania na ulicy. Mimo to jeździła na procesy, pomagała potrzebującym, ale po najściu mieszkania Brandysów chuligańskiej jaczejki, przedstawiającej się jako "robotnicy z Ursusa", próbowała popełnić samobójstwo. Gdy w czasach pierwszej "Solidarności" wróciła na scenę i widownia witała ją entuzjastycznie, mówiła z goryczą, że publiczność traktuje ją nie jak aktorkę, lecz nową Emilię Plater. Internowana w stanie wojennym. W 1986 r. zachorowała na raka. 4 czerwca 1989 r. zaniesiono ją na noszach do lokalu wyborczego, zmarła w 17. dniu istnienia nowej Polski.
Wilnianin z urodzenia, prawnik i dziennikarz. Redaktor pierwszego pisma drugiego obiegu pt. "Biuletyn", które w latach 60. ukazywało się w Polsce. W PRL-u jeden ze współtwórców (m.in. ze Stefanem Niesiołowskim i Joanną Szczęsną) konspiracyjnej organizacji antykomunistycznej Ruch, zdemaskowanej przez SB. Choć był radykalnym antykomunistą, to jednak sprzeciwiał się podpaleniu Muzeum Lenina w Poroninie - wskutek donosu działaczy Ruchu go aresztowano, a Morgiewicza skazano na cztery lata. Po wyjściu opracował raport o stanie polskiego więziennictwa, który wysłał do Amnesty International, za co ponownie trafił za kratki. Od 1975 r. należał do AI. Gdy w październiku '76 wyszedł na wolność, Kuroń zaproponował mu członkostwo w KOR-ze. Morgiewicz wystąpił z Komitetu niecały rok później, by związać się z opozycyjnym Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Jak mówił, zrobił to ze względów ideowych i towarzyskich. Internowany w stanie wojennym, wyjechał na leczenie do RFN. Współpracował z Radiem Wolna Europa. Wrócił do Polski w 1990 r. i podjął pracę w Senacie jako prawnik.
Ciepły, pogodny, otwarty, jak cień towarzyszył Antkowi Macierewiczowi - pisze o nim Kuroń w "Gwiezdnym czasie". Poznali się na wodniackich wakacjach na Mazurach: Naimski - jeszcze uczeń warszawskiego Liceum im. Tadeusza Reytana, Macierewicz - opozycjonista po więzieniu w Marcu '68. Był harcerzem Czarnej Jedynki i członkiem Gromady Włóczęgów. Jeździł z pomocą do Ursusa i Radomia (należał do najbardziej zaangażowanych), pisywał w "Głosie", w 1977 r. został aresztowany w ramach przygotowań do procesu KOR, wyszedł dzięki amnestii ogłoszonej 19 lipca 1977 r. W 1980 r. organizował Region Mazowsze "Solidarności", w 1981 r. wyjechał na stypendium do USA (z wykształcenia jest biologiem i chemikiem), w Ameryce organizował komitet pomocy "Solidarności". Wrócił w 1984 r. Sprzeciwiał się Okrągłemu Stołowi, działał w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. Gdy Macierewicz jako szef MSW w 1992 r. realizował lustracyjną uchwałę Sejmu, Naimski był szefem Urzędu Ochrony Państwa. Wówczas pracownicy Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN - gdzie wcześniej pracował i których chwalił publicznie za niesioną mu pomoc w latach 70. i 80. - napisali: Tym razem będziemy bronić ludzi przez pana skrzywdzonych. Wstąpił do Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego. Gdy Macierewicz utworzył kanapowy Ruch Katolicko-Narodowy, nie zabrakło tam Naimskiego.
Jako gimnazjalista związał się z ruchem socjalistycznym, podczas I wojny był legionistą. Bił się o Polskę, ale wojował też z II RP: jako adwokat bronił za darmo przed sądami socjalistów i komunistów. W czasie okupacji niemieckiej nosił pseudonim "Traugutt" i był zastępcą delegata rządu na kraj z ramienia PPS. W 1945 r. znalazł się w grupie przywódców Polski Podziemnej, którzy zostali podstępnie aresztowani przez NKWD, wywiezieni do Moskwy i oskarżeni w "procesie szesnastu". Został skazany na pięć lat więzienia, ale wyrok był przedłużany; wrócił do Polski dopiero w 1955 r., dwa lata po śmierci Stalina. Pisywał listy do władz PRL-u np. z żądaniem uczczenia legionistów Piłsudskiego, domagał się sprowadzenia prochów przywódców Polski Podziemnej, którzy zmarli w sowieckich łagrach i więzieniach. Gdy w 1977 r. zamknięto działaczy KOR-u, chodzący o lasce Pajdak domagał się w Prokuraturze Generalnej, by jego też aresztować. W 1981 r., już po rozwiązaniu KOR-u, został pobity przez "nieznanych sprawców". Miał wówczas 86 lat. Bronił się swą nieodłączną laską.
Z wykształcenia filolog klasyczny, z powołania wychowawca - przed wojną był dyrektorem Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Nowogródku, został wyrzucony, gdy odmówił zlikwidowania lekcji w języku białoruskim. W czasie okupacji był m.in. dowódcą warszawskiego Kedywu, elitarnego oddziału AK, walczył w powstaniu warszawskim, dwukrotnie odznaczony Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Działał w antykomunistycznej konspiracji, był członkiem I zarządu WiN. Aresztowany w 1947 r. i skazany na dziesięć lat więzienia. W ostatnim słowie poprosił sąd o łagodny wyrok dla jednego ze współoskarżonych. W KOR uczył młodszych elementarnych zasad konspiracji koniecznych np. przy organizowaniu nielegalnej poligrafii i druku bibuły - mawiał, że konspiracja polega nie tylko na tajności i usprawiedliwionej ostrożności, lecz też na tym, by każdy czuł się odpowiedzialny za kolegów. Na pogrzebie Rybickiego Jan Józef Lipski powiedział: "Reprezentował w Komitecie siebie samego, swoją wielką postać, wspaniałą osobowość, ale był również symbolem wielkiej legendy Armii Krajowej. Niektórzy z nas byli tej armii żołnierzami, ale wielkim bohaterem był właśnie on". Naczelnik Szarych Szeregów Stanisław "Orsza" Broniewski dodał: "Składamy do grobu sumienie Armii Krajowej".
W II RP była jedną z pierwszych kobiet noszących togi adwokackie. Urodziła się w Wiedniu, wychowała w Warszawie, w zamożnej rodzinie zasymilowanych Żydów. Gdy zamieszkała w Krakowie, zasłynęła obroną przed sądami robotników strajkujących w fabryce Semperit (1936 r.) i działaczy komunistycznych. Działała w PPS-ie, w czasie okupacji w Żegocie, po wojnie broniła AK-owców, w tym Kazimierza Moczarskiego, co opisała w książce "Widziane z ławy obrończej", wydanej w paryskiej "Kulturze". Udzielała się w Klubie Krzywego Koła, broniła studentów po Marcu '68 i to wówczas odebrano jej prawo wykonywania zawodu. Mimo to w dalszym ciągu udzielała młodym opozycjonistom porad prawnych. Podpisała List 59, a rok później - list solidarności z robotnikami Ursusa i Radomia. W jej mieszkaniu zbierała się komisja redagująca komunikaty KOR-u. Umarła dwa miesiące przed Okrągłym Stołem. Choć oficjalna data jej urodzin była znana, najbliżsi twierdzili, że w powojennym bałaganie odjęła sobie kilka lat, lecz nigdy nie odkryto ile.
Do PPS-u wstąpił jako nastolatek, pisywał do "Robotnika", walczył jako ochotnik w wojnie z bolszewikami, w maju 1926 r. jako zdeklarowany piłsudczyk stanął po stronie Marszałka. Był wzorem społecznika: organizował kasy chorych, należał do Instytutu Gospodarstwa Społecznego - grupy eksperckiej związanej z PPS-em, działał w Stowarzyszeniu Budowy Domów dla Dozorców i Służby Domowej. W 1928 r. został posłem (jak wspominają działacze KOR-u, zebrania Komitetu prowadził jak marszałek Sejmu). W czasie wojny był więźniem obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Nie chciał wracać do komunistycznej Polski (zrobił to dopiero w 1955 r. za namową swego syna Andrzeja, znanego pisarza). Mieszkał w Szwajcarii, gdzie organizował polskie szkolnictwo na wychodźstwie. Po powrocie pracował w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN. Jeden z najstarszych członków KOR-u. Był już emerytem, gdy w ramach antykorowskich represji został usunięty z Komisji Demograficznej PAN.
Łodzianin i jedyny w tym mieście członek KOR-u. Socjolog, w Marcu '68 wyrzucony z Uniwersytetu Łódzkiego za organizowanie protestów studenckich, człowiek o wielkiej wrażliwości społecznej, bardzo odważny i pełen niekonwencjonalnych pomysłów (wysyłał np. na Wybrzeże drukowane w Łodzi egzemplarze "Robotnika" ukryte w skrytkach pociągu Łódź - Gdynia). Gromadził wokół siebie nie tylko ludzi sympatyzujących z działalnością KOR-u, ale też członków innych grup opozycyjnych. Między innymi namówił do współpracy środowisko redagujące i wydające podziemny "Puls" oraz działaczy Konfederacji Polski Niepodległej Leszka Moczulskiego. W stanie wojennym internowany. Latem 1982 r. uciekł z więzienia w Łowiczu i ukrywał się ponad dwa lata w Łodzi i w Krakowie, organizując druk podziemnych wydawnictw. Został aresztowany z plecakiem pełnym bibuły w pociągu z Łodzi do Warszawy. Siedział do 1986 r. Był rolnikiem, prywatnym przedsiębiorcą, przez jakiś czas bezrobotnym. Łódzcy opozycjoniści lat 70. i 80. twierdzili, że bez Śreniowskiego grupy dysydenckie zawiązałyby się w mieście o wiele później.
Erudyta, znakomity varsavianista i kolekcjoner książek (przed wojną prowadził wysyłkowy antykwariat). Za działalność w PPS-ie więziony w Cytadeli, ochotnik wojny 1920 r., podczas okupacji trafił do warszawskiego getta, prowadził tajne nauczanie w języku polskim, zajmował się kolportażem podziemnej prasy i przeszmuglował kilka sztuk broni. W getcie stracił żonę. Opuścił je po wielkiej akcji wywózek we wrześniu 1942 r. Nigdy nie wrócił do przedwojennego nazwiska. Po wojnie do 1948 r. był naczelnym redaktorem Spółdzielni Wydawniczej "Wiedza", związanej z istniejącym jeszcze PPS-em (wydał debiuty Stanisława Dygata, Tadeusza Borowskiego czy wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego). Wyrzucony z PPS-u za protesty przeciwko zjednoczeniu z PPR-em. Zapisał się do PZPR-u na fali październikowej odwilży, ale kiedy z partii wyrzucono Leszka Kołakowskiego, odszedł. W czasach KOR-u nękany przez SB telefonami i pogróżkami mawiał: "Już i tak nie umrę młodo".
Miał wygląd biblijnego proroka, a współpracownicy z KOR-u mawiali, że jest żywym dowodem na istnienie Boga. W czasie wojny współpracował z Żegotą, był naczelnym kapelanem Szarych Szeregów i tłumaczył młodzieży idącej do powstania warszawskiego, że zabijanie, również wrogów, zawsze jest złem. Był wielbicielem filozofii Mahatmy Gandhiego i pacyfistą, wierzył w Kościół służący człowiekowi i przy okazji ubogi. Jackowi Kuroniowi, który powiadał, że jest ateistą, powtarzał: "Masz miłość, więc masz Boga, a kto ma Boga, ten nie potrzebuje religii. Szukać oczywiście trzeba całe życie, ale nie myśl, że dużo więcej znajdziesz". W 1953 r. po internowaniu prymasa Stefana Wyszyńskiego, gdy władze podały, że stało się to za zgodą biskupów, Episkopat nie ogłosił dementi. Wówczas ks. Zieja wygłosił kazanie w warszawskim kościele Wizytek i skrytykował milczenie hierarchów. Dostał nakaz opuszczenia Warszawy (w sprawę wmieszał się premier Józef Cyrankiewicz) jako "uciążliwy obywatel". Jego kazanie z 17 września 1974 r., w 35. rocznicę napaści ZSRR na Polskę, przeszło do historii i uczyniło go popularnym w kręgu ludzi, którzy później tworzyli KOR. Mówił nie tylko o pojednaniu polsko-rosyjskim, ale też o prawie narodów białoruskiego, ukraińskiego, litewskiego do samostanowienia. Adam Michnik pokazał treść kazania Antoniemu Słonimskiemu. Poeta odpowiedział z właściwą sobie ironią: "Niezwykłe. Ale z drugiej strony... Ma 79 lat, sztuczną zastawkę w sercu i wierzy w Boga, więc co mu mogą zrobić?". W KOR-ze przewodniczył Radzie Funduszu Samoobrony Społecznej odpowiedzialnej za rozdział pieniędzy dla represjonowanych.
Nazywano go żartobliwie "Kasztanką" (takie imię nosiła ulubiona klacz Józefa Piłsudskiego), bo Ziembiński był zafascynowany Marszałkiem. Jako nastolatek działał w antyhitlerowskiej konspiracji, próbował w 1942 r. dostać się do wojsk polskich na Zachodzie. Przejechał całe Niemcy i został złapany dopiero we Francji. Trafił do obozu pracy w Karlsruhe. Po wyzwoleniu wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wrócił do kraju w 1947 r., kilka lat później stracił pracę w wydawnictwie Czytelnik za odmowę uczczenia śmierci Stalina, a w 1968 r. - w agencji Interpress za krytykowanie antysemickiej nagonki wszczętej po przemówieniu Władysława Gomułki w czerwcu 1967 r. Działał w warszawskim KIK-u i w Klubie Krzywego Koła. W 1971 r. stanął przed sądem w Piszu za wykład dla harcerzy o traktacie ryskim kończącym wojnę 1920 r. Dostał rok więzienia. Organizował niezależny od władzy ruch kombatancki, a także obchody rocznicowe i patriotyczne, np. 11 Listopada. Do KOR-u należał około roku; nie odpowiadały mu świeckie i lewicowe poglądy większości. Odszedł po przypadkowym konflikcie z Jackiem Kuroniem (Ziembiński mylnie sądził, że Kuroń usunął jego podpis pod jednym z listów protestacyjnych). Został jednym z twórców Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Przeciwnik Okrągłego Stołu. Ostatnie lata poświęcił budowaniu w Warszawie pomnika Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.
Konrad Bieliński, Seweryn Blumsztajn (obaj 31.10.1976 r.), Bogdan Borusewicz (22.11.1976 r.), Andrzej Celiński (31.10.1976 r.), Mirosław Chojecki (30.10.1976 r.), Jerzy Ficowski (30.05.1978 r.), Stefan Kaczorowski (15.01.1977 r.), ks. Zbigniew Kamiński, Jan Kielanowski (obaj 23.07.1977 r.), Wiesław Piotr Kęcik (16.10.1978 r.), Leszek Kołakowski (31.10.1976 r.), Anka Kowalska (15.01.1977 r.), Jan Lityński (31.10.1976 r.), Adam Michnik (29.04.1977 r.), Halina Mikołajska (29.09.1976 r.), Ewa Milewicz (30.04.1980 r.), Emil Morgiewicz (30.10.1976 r.), Jerzy Nowacki (16.10.1978 r.), Wojciech Onyszkiewicz (15.01.1977 r.), Zbigniew Romaszewski (31.10.1976 r.), Józef Śreniowski (22.11.1976 r.), Maria Wosiek, Henryk Wujec (oboje 31.10.1976 r.) i Wacław Zawadzki (30.10.1976 r.).
Źródło: http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,20704532,ludzie-ktorzy-zakladali-kor.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


Szkoła Podstawowa nr 8 im. Przyjaciół Ziemi - YouTube whstajl9 - YouTube 90s School Disco Classics! Top 100 - YouTube 26 GENIALNIE POMOCNYCH SZTUCZEK DO SZKOŁY

ZESTAW PODRĘCZNIKÓW SZKOLNYCH NA ROK 2020/2021 – Zespół ...

  1. Szkoła Podstawowa nr 8 im. Przyjaciół Ziemi - YouTube
  2. whstajl9 - YouTube
  3. 90s School Disco Classics! Top 100 - YouTube
  4. 26 GENIALNIE POMOCNYCH SZTUCZEK DO SZKOŁY
  5. 7 ROZRYWEK Z PRZYJACIÓŁMI / NIESAMOWITE GRY PLANSZOWE
  6. Boat On The River/STYX (cover)
  7. Upał (ЖАRА), Rosja 2006

11 Własnoręcznie Robionych Przyborów Szkolnych Które Musisz Wypróbować / Szkolne Pranki i Life Hacki - Duration: 13:16. Troom Troom PL 1,760,111 views 13:16 Wszyscy wiemy, co dzieje się na szkolnych dyskotekach, ale ta lista odtwarzania jest zdrową i zdrową zabawą dla ciebie i wszystkich twoich przyjaciół, tak jest! Coś dla przyjaciół z lat szkolnych, Tego się kiedyś sluchalo :) Nauczysz się jak tworzyć urocze rzeczy, które zachwycą znajomych i szkolnych przyjaciół! Nie musimy chyba dodawać, że wszystkie te sztuczki nic nie kosztują i nie musisz mieć wielkich ... Oficjalny kanał Szkoły Podstawowej nr 8 im. Przyjaciół Ziemi w Gdańsku. Będą się tutaj pojawiać filmy między innymi z wydarzeń szkolnych. Jest uwięziony pomiędzy światem szkolnych przyjaciół, dziewczyną, którą kocha a potężnym i niebezpiecznym wujem.... whstajl9 subscribed to a channel 1 year ago TrancesMaster - Channel Czterech szkolnych przyjaciół, po kilku latach rozłąki, spotyka się w jednej z moskiewskich kawiarni. Spotkanie na zawsze odmieni życie każdego z nich: Aleksiej, który właśnie wrócił ...